Pragnę zmian.
Nie, Proszę Państwa, wcale nie radykalnych. Nie, nie... Nie chcę przecież rzucać palenia,
zmieniać przyjaciół, czy wyjeżdżać nagle, jak to teraz ludzie mają w
zwyczaju. Nie, nie chcę wiele... Nie, nie... Ja to bym chciała, Proszę Państwa, chwili
odpoczynku…momentu zapomnienia…
I odrobiny szaleństwa, krztyny
niefrasobliwości… I jeszcze choć okruszynę namiętności,
i źdźbła pasji,
i źdźbła pasji,
i może troszeczkę spontaniczności- ociupinkę, tak
jak na lekarstwo,
i wystarczy. I wtedy będę szczęśliwa…
No i czy to aż tak dużo, Proszę Państwa? Naprawdę? No tak tylko przez moment, przez ułamek sekundy, może więcej, plus minus dwie, choć odrobinę, troszeczkę pobyć nie-sobą;
i wystarczy. I wtedy będę szczęśliwa…
No i czy to aż tak dużo, Proszę Państwa? Naprawdę? No tak tylko przez moment, przez ułamek sekundy, może więcej, plus minus dwie, choć odrobinę, troszeczkę pobyć nie-sobą;
nie-pilną, nie-nudną, nie-brzydką, nie-pulchną, nie-głupią;
tak-lepszą.
Jeny jak to do mnie przemawia ♡ Naprawdę, odnajduję w tym tekście siebie. Bardzo udany post.
OdpowiedzUsuńZapraszam serdecznie do mnie:
http://xxitisallinmyhead.blogspot.com/