***

Wymyka się nagle, niespodziewanie, wieczorem, prędzej czy później wraca
(och… za szybko!).
Patrzy na niewyspaną twarz, ogląda, dotyka bez pozwolenia, nachalnie skrada się do sypialni, oknem lub szparą pod drzwiami, bezszelestnie wmyka, kłuje boleśnie na wpół przymknięte oczy.
Nie ma litości, budzi, bezczelnie odchodzi gdy już przyzwyczai do obecności, nagle czmycha niepostrzeżenie, parzy jak rozgrzane żelazo.
Rozbiera, muska ciepłym oddechem, wygląda co raz śmielej gdy tylko przegoni atmosferę zimną, zmrożoną przez własne niebycie
(och… wreszcie!).
Odchodzi i wraca, razi, rozpala, rządzi godziną, panoszy się, bezwstydnie wywraca do góry nogami, noc w dzień zamienia

 (Ach… słońce!).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz