SEN
Obudził mnie spokój.
Za oknem nie padał
deszcz
A w porannych wiadomościach
Strażak uratował kotka.
Obudził mnie śmiech.
Wyszłam na taras bosa
Dzieci biegały w
ogrodzie
A na horyzoncie jawiła
się tęcza.
Obudziła mnie wiara.
Uklęknęłam by zmówić
paciorek
A ptaki śpiewały
głośniej gdy
Rozkruszałam serce z
kamienia.
Zbudziło mnie marzenie.
Śniłam że można otworzyć
oczy
nie myśląc.
nie myśląc.
Podoba mi się. <3
OdpowiedzUsuńPiękny wiersz! ;D
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie jest poczytać blog, który różni się od reszty! Masz talent! Będę tu wracać.
OdpowiedzUsuńhttp://www.altealeszczynska.blog
W końcu coś orryginalnego! Tak trzymaj!
OdpowiedzUsuńPodmiot liryczny chcę żyć chwilą bez zastanawiania się nad tym co było... :)
OdpowiedzUsuńSpokoj. Smiech. Wiara. Marzenia. :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój wiersz, jest taki hmmm... delikatny! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń