SEN 

 Obudził mnie spokój.
Za oknem nie padał deszcz
 A w porannych wiadomościach
 Strażak uratował kotka.

Obudził mnie śmiech.
Wyszłam na taras bosa
Dzieci biegały w ogrodzie
A na horyzoncie jawiła się tęcza.

Obudziła mnie wiara.
Uklęknęłam by zmówić paciorek
A ptaki śpiewały głośniej gdy
Rozkruszałam serce z kamienia.

Zbudziło mnie marzenie.
Śniłam że można otworzyć oczy

nie myśląc.
 
                                               




7 komentarzy:

  1. Piękny wiersz! ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie jest poczytać blog, który różni się od reszty! Masz talent! Będę tu wracać.
    http://www.altealeszczynska.blog

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu coś orryginalnego! Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podmiot liryczny chcę żyć chwilą bez zastanawiania się nad tym co było... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spokoj. Smiech. Wiara. Marzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba Twój wiersz, jest taki hmmm... delikatny! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń